Bartek Debski homepage:
Pekin 2014

Zwiedzanie Pekinu: Dzień ósmy
Eskapady do Azji dzień trzynasty



Ta ostatnia niedziela...

Poszedłem sobie w południe poszukać jakiejś restauracji, a skończyłem w Buddyjskiej Świątyni Lamy. Ten obiekt był wieeelki! Zupełnie się nie spodziewałem takiego detalizmu, drewnianego przepychu i wielu pawilonów wypełnionych symbolami i postaciami, a całość przesiąknięta była zapachem wszędzie tlących się kadzideł. Największe wrażenie sprawiały na mnie wielkie rzeźby. Największa powstała z drzewa sandałowego, jest wysoka na 18 metrów, a jej fundamenty sięgają 8 metrów pod ziemię. Niesamowite wrażenie. Ludzi tez sporo, ale o wiele mniej niż w Gu Gong, bo to w głównej mierze jest miejsce kultu (aktywne! wszyscy tu się przychodzą modlić - tylko my, białoskórzy saraceni buddyzmu gapiliśmy się ze szczękami szurającymi po glebie). Dobre 40 minut zwiedzania pieknego kompleksu świątynnego, który w moim mniemaniu może śmiało konkurować z Zakazanym Miastem i bije na głowę Świątynię Nieba.

Obiadek dzisiejszy składał się z pieczonych skrawków baraniny na naci pietruszki. Suche. Słabe. Drogo. Najadłem się.

Cały dzień dziś mnie głowa pobolewała, a na polu było okropnie duszno. Sytuacja się zmieniła dopiero po 21:00, kiedy niebo pękło i nawałnica przeszła przez moją część Pekinu. Już mniej grzmi, ale leje sowicie. Oby nie padało tak rano, bo o godzinie 5:30 juz będę w metrze. Zbliża się północ, więc kończę pisanie i pakuję ostatnie drobnostki. Następna relacja będzie już z innego kraju :).